Bloog Wirtualna Polska
Są 1 132 602 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Junior dzielny jest

wtorek, 08 stycznia 2013 19:51

 

Muszę po raz kolejny przyznać (z dumą…), że Junior jest mega dzielnym facetem.

A przecież jest wczesnym nastolatkiem zaledwie, który od ponad 4 lat nie daje się paskudnym mutacjom, chorobom i innym przeciwnościom losu. Nie wiem jak ja poradziłabym sobie z taką dietą, wyrzeczeniami, ograniczeniami, świadomością pracy nad uzębieniem itp.

A wstrętny, paskudny Spink znów przypomniał nam o sobie.

W sobotę Junior zaczął narzekać trochę na brzuszek i ogólnie kiepskie samopoczucie, ale było minęło… w niedzielę wstał w dobrym humorze, z apetytem i werwą. Niestety w poniedziałek ból powrócił i to w takiej postaci, jakiej od dawna Junior nie przeżywał. A ból przy dolegliwościach trzustkowych może być naprawdę tak silny, że powala na kolana dorosłych.

Ze względu na weekendowe wyprawy Juniora w plener działkowy do rodziny, musieliśmy zorganizować szybki powrót do Łodzi. Na nasze 4 piętro bez windy, dobrze że mam niezłą kondycję, mogłam holować moje osłabione dziecko po schodach. Oczywiście skontaktowałam się z naszą panią docent gastrolog i za jej poradą pojechaliśmy na SOR. Trzy godziny wśród chorych dzieci, od których skutecznie izolowałam Juniora, badania, usg, i wynik… Lipaza 473 przy normie do 60, amylaza również prawie trzykrotnie przewyższająca górną wartość normy. USG ok., ale taki wynik to ewidentnie zapalenie trzustki, łagodny przebieg póki co, ale jednak…
Ponieważ Junior prawie nie odczuwał już bólu w nadbrzuszu, podjęłam trudną dla mnie decyzję, że na własną odpowiedzialność nie zostawiam go w szpitalu. Oczywiście znów skontaktowałam się z nasza panią doktor, która zaleciła dietę węglowodanową, lekką - sucharki i woda z glukozą, powtórzenie dziś badania CRP i obserwację…Na razie, od rana brzuch nie boli, Junior głodny, ale jak zawsze bez słowa skargi… przetrwał dzień na 6 sucharkach. Badanie powtórzone, wyniki jutro.

Za mną noc praktycznie nieprzespana, ale niech będą nawet kolejne,… żeby tylko Junior pokonał znów paskudnego Spinka, żeby brzuch nie bolał, żeby nie było szpitala, kroplówek, sondy dojelitowej…

Jak zawsze w takich sytuacjach odnajduję w sobie jakieś zmagazynowane rezerwy siły, optymizmu, pogody ducha, dla Juniora. Zawsze…
Bo on jest tak dzielny, nawet nie pisnął przy kolejnym grzebaniu igłą w żyłkach, nie narzeka, że głodny, nie marudzi…

Wiem, że bardzo wierzy w to, że będzie ok., bez szpitala
A ja wierzę w mojego syna, bo jest naprawdę wyjątkowy

 


Podziel się
oceń
9
1

komentarze (18) | dodaj komentarz

Raz na jakiś czas...

wtorek, 04 grudnia 2012 17:53

 

… ale piszemy:)
czasu i siły nieraz brakuje.
Szybciutko to, co najważniejsze:
Mamy wyniki Juniora z ostatnich badań w CZD – niektóre badania nowe, nie do końca wiem jeszcze o co chodzi. Ale w epikryzie jest informacja że wyniki bez istotnych diagnostycznie odchyleń, a następna wizyta w kwietniu. Więcej dowiem się od lekarza w Łodzi.

Ponadto Junior ma… gips na prawej ręce!


 

Poślizg w szkole. Na szczęście nie ma złamania, ale kontuzje nadgarstka bywają bolesne i kłopotliwe, więc nie obyło się bez szyny gipsowej.
Na dziś młody bohater radzi sobie nieźle, nawet jest chyba trochę dumny.

A ja… najadłam się strachu, kiedy w dniu upadku na szkolnym korytarzu dostałam smsa „Przyjedź” Nadal takie komunikaty powodują, że miękną mi nogi.

Ale instynkt obrony młodego jest silniejszy i 30 minut później byłam już po niego w szkole, chociaż akurat byłam dość daleko, niemal na drugim końcu Łodzi. Oczywiście najpierw zadzwoniłam, żeby się dowiedzieć o co chodzi… inaczej pewnie osiwiałabym przez te pół godziny.


Poza tym właśnie dzisiaj  odebrałam postanowienie o orzeczeniu niepełnosprawności Juniora.

Chciałam pozytywnego rozpatrzenia wniosku, bo to może nam, Juniorowi, ułatwić parę spraw. Ale kiedy przeczytałam orzeczenie… poczułam przez moment fizyczny ból, gdzieś w okolicach serca, w żołądku i ściśnięte gardło.

Bo to mój syn, dla mnie nadal synek, chociaż już duży nastolatek…

Ale jest ok., przede mną kolejne formalności, jakieś procedury… więc trzeba działać.


W życiu Juniora bardzo ważna jest teraz szkoła.

Nowa. Gimnazjum.

Z ocenami oczywiście mniej różowo niż w podstawówce. Ale myślę, że to taki kubełek zimnej wody i musi się przekonać na własnej skórze, że trzeba pracować, więcej, bardziej. Szczególnie, że Junior naprawdę bardzo lubi tę szkołę, klasę….

Jest bardzo zadowolony, a to dla mnie najważniejsze, dla niego – motywacja, żeby się starać, uczyć.

W każdym razie chodzi na jakieś kółka, udziela się, jest o wiele bardziej zaangażowany i samodzielny. Podoba mu się, że to szkoła katolicka, że są pewne zwyczaje, zasady… Jest dobrze. Oczywiście mamy też fazę nastoletniego buntu, ale dajemy radę. Tak sądzę :)

A zatem Junior ok., Spinkowe i zębowe sprawy są i będą, trzeba je oswajać. Chociaż bywa pod górkę.


A ja… cóż okazuje się, że naprawdę nie jestem tak zupełnie niezniszczalna. Ale jakoś nie chce mi się tutaj o tym pisać. Póki co staram się, walczę o siebie. Także.


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

13 lat minęło…

sobota, 06 października 2012 14:13

 

Oczywiście wiem, że na blogu musi pojawić się wpis o urodzinach Juniora. Trochę spóźniony, bo impreza była super, trwała do wieczora, a zdjęć do obejrzenia i wybrania mnóstwo.
Odnotowuję zatem z radością, że Junior miał naprawdę udane urodziny w Kręgielni Grakula i z dumą piszę, że skończył już 13 lat! Jak ten czas leci…
Zaproszeni goście (nastoletnie towarzystwo Juniora) dopisali, bawili się znakomicie, co widać na fotografiach. Menu oczywiście było również Juniorowe. I tu podziękowania dla pani menager Kręgielni, która poszła nam na rękę. Nie płaciłam ‘stawki urodzinowej’, mogłam wnieść smakołyki Juniora i własny tort. Dokupiłam jakieś mniej zdrowe przysmaki i stół był atrakcyjny dla młodzieży. Oczywiście jak zawsze zdrowe  ciacha, wafelki i inne cuda eko, cieszyły się bardzo dużym powodzeniem… znikały szybciej niż zwykłe chipsy itp. Tort był własnoręcznie wykonany, co widać na fotkach… dziwny z urody ale podobno niezły
Dla mnie impreza również była bardzo ważna, bo pierwszy raz od kiedy Junior zachorował, urodziny świętował w takim miejscu. Zawsze było  domowo, bezpiecznie… miło, ale nie tak spontanicznie i radośnie.

Po kręglowych wyczynach najbardziej wytrwali hasali jeszcze po bardzo malowniczym wieczorem rynku Manufaktury, a na karuzelę wsiadłam również ja. Co zostało uwiecznione na fotografii, ale zdecydowanie nie ma się czym chwalić :)
Nie będę się rozpisywać o tym jak duże mam już dziecię, bo to swoisty licznik moich lat, więc spuszczam zasłonę milczenia na ten fakt… :)

A zdjęcia z urodzin najlepiej oddają atmosferę tego dnia

 

trzech przystojniaków przed imprezą...

Dziwny tort :)

  


Świeczki zdmuchnięte po mistrzowsku

  

   

  

bohater wieczoru z rodzicami

 

JUNIORA TANIEC Z KULĄ :)


  

   

     

Mistrzowie gry w akcji :)

     

  

 

AFTERPARTY...:)

        

Junior i dumna ja

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

PSY-choterapia

czwartek, 20 września 2012 16:01

 

Opisywałam i prezentowałam wcześniej na zdjęciach nasze zwierzę rasy chihuahua – cudownego psa ważącego niewiele ponad dwa kilogramy. Zeus to zwierz mały ciałem, ale wielki duchem. Ma charakter, swoje humory, jest niezwykle waleczny. Każdy z domowników ma jakąś rolę/funkcję/miejsce w jego psim życiu. Ja jestem kochaną pańcią, ale taką której słucha… czasami, jak mu się chce.

Moja mama jest pańcią, którą miłuje wielce, traktuje jak ukochaną opiekunkę i raczej nie słucha:)
Junior to kumpel, rówieśnik, przyjaciel… którego zdecydowanie nie słucha, ale chętnie się z nim bawi

Pisałam też o tym, że moje dorastające dziecię jest (nad)wrażliwe, taka jego uroda.

Zawsze uważałam, że mądre, bystre, inteligentne osoby płacą za to taką właśnie delikatnością, mniejszą odpornością na świat i życie.

I taki jest Junior, który poza wrodzoną kruchością i wrażliwością ma przecież traumy związane ze szpitalem, bólem itp. Ma świadomość swojego problemu ze zdrowiem, pewnej inności.

No i ma rownież po mnie  predyspozycje do określonych reakcji na rzeczywistość, niestety…
W każdym razie zdarza się, że jakieś świadome albo podświadome lęki, obawy, przemyślenia powodują, że Junior jest niespokojny, zestresowany. Ma wtedy problem ze spokojnym oddechem, z przełykaniem jedzenia… zupełnie tak jak ja.
I wtedy lekarstwem jest domowy PSY-CHOTERAPEUTA ZEUS.
Wystarczy, że siedzi na kolanach Juniora albo wieczorem wskoczy do jego łóżka, przytuli się do Młodego i wszystko mija, uspokaja się.
Dziecię jest uśmiechnięte, pies zadowolony, bo leży, śpi obok przyjaciela…
Tak, wiem, że pies nie powinien spać z dzieckiem, że niehigienicznie czy coś tam. Ale terapeutyczne działanie tego malutkiego futrzaka jest naprawdę nie do przecenienia…

 

 

  

 

  

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Wracamy, wracamy…

środa, 19 września 2012 11:06

 

No cóż… w pierwszych słowach tego wpisu pominę milczenie na blogu
Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie fakt, że praktycznie całe lato zmagałam się (i nadal zmagam) ze swoim nieposłusznym organizmem oraz zdrowiem. I tyle na ten temat.

Przechodząc do meritum czyli do Juniora, informuję, że rok szkolny się zaczął więc moje duże dziecię zaległo dziś z  bolącym gardłem… Takie życie. Ale poza gardłową sprawą nie ma innych niepokojących objawów, więc jak zawsze w temacie Juniora jestem dobrej myśli.
Tak jak pisałam przed wakacjami Młody jest już uczniem gimnazjum i jak na razie jest zadowolony z wyboru szkoły. Klasa ok., ma dwóch kolegów z podstawówki, więc czuje się pewniej.

O wakacjach rozpisywać się nie będę, bo Junior spędził je w rodzinnych plenerach. Głównie ze względu na moją terapię. Choć nie da się ukryć, że wyjazd z Młodym jest wyzwaniem. Nie jest niemożliwy, ale kwestie żywienia ograniczają nieco nasze możliwości. Szczególnie, że ciężar finansowy jest właściwie tylko po mojej stronie, przy  wsparciu moich rodziców. Tata Juniora ogranicza się do alimentów. Wakacje, szkoła, koszty z tym związane (w tym roku naprawdę wysokie), są tylko moim problemem. A Młody wyrósł latem jak na drożdżach, bo i apetyt ma za dwóch :)!! Ku mojej radości oczywiście :)
Praktycznie wszystkie spodnie i koszulki za małe, buty o prawie dwa rozmiary do góry. Mam nastolatka jak się patrzy i  to są też wydatki…

Ale nie narzekamy, ja generalnie wyznaję zasadę „umiesz liczyć licz na siebie”
Szybciutko i króciutko w kwestii badań w CZD (12 września) –na wyniki badań laboratoryjnych jeszcze czekam, ostatnio był trochę wyższy poziom cukru, a przy trzustce wiadomo – trzeba uważać.

W każdym razie, teraz  USG było ok., żadnych zmian, doktor Oracz, któremu ufam w 100%, jest dobrej myśli.

I to by było na tyle…

 

a to Junior, pod koniec wakacji, wyrósł chłopak:)))

       

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

sobota, 20 grudnia 2014

O moim bloogu

Piszę, bo pisać muszę - od zawsze. Teraz blog, bo nic innego jakoś się w głowie nie chce ułożyć, ale piszę o tym, co najważniejsze, w poczuciu, że robię to nie tylko dla nas...

O mnie

O naszej nietypowej trójce:
Junior jego SPINK i ja
o zmaganiach z codziennością
z nieposłuszną trzustką...

...blog to nie tylko pamiętnik i osobiste zapiski.
Tutaj dzielę się tym, co już wiem, uczulam na małe, bolące brzuszki, kompleksowe badania i wciąż szukam wiedzy.
Staram się przełamać stereotyp Matki Polki - poświęcającej się i niepokonanej albo tej innej wersji - szarej i zgaszonej.
Nie poświęcam się, chcę żyć dla mojego dziecka, odrzucam nijakość, bywam niewygodna oraz niestosowna.
Na Spinkowym blogu czasem jest wesoło, nieraz tupnę nogą i jak mawia Junior – zaklnę szpetnie.
Czasami słowa płaczą i krzyczą pytaniami bez odpowiedzi.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Gala Blog Roku 2010 - Finał

Lubię to

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 50645

Ten blog jest mojego autorstwa i jest moją własnością. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych w nim zdjęć oraz treści bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich - na podstawie Dz.U.94 nr43 poz.170

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl